Do przytoczonych sylwetek zasłużonych niemieckich rawiczan warto też dodać, znowu na zasadzie pewnej egzemplifikacji, garść wspomnień o znanym rodzie rawickim. Prawdopodobnie jedyną rodziną spośród pierwszych obywateli, którzy kładli fundamenty pod nasze miasto, nie wypuszczającą – według tradycji rodzinnej – rzemiosła z rąk przez dziesięć pokoleń, była rodzina Pätzoldów (Paetzoldów).

Jak wspominał kilkanaście lat temu jeden z mieszkańców naszego miasta, w 1944 roku Fritz Pätzold (w okresie międzywojennym członek zarządu Wolnego Cechu Rzeźnickiego w Rawiczu) jemu i jego ojcu pokazywał rodowód rodzinny, wykonany przez Urząd Miasta na kartonie o wymiarach około 1,5 na 1,2 m, który obejmował historię rodu od początku do aktualnego stanu. Córka Fritza Pätzolda – Lotta, ostatnia przedstawicielka tej rodziny, która odwiedziła Rawicz w 1996 roku, była na zlikwidowanym cmentarzu ewangelickim, gdzie znajdował się rodzinny grobowiec  Pätzoldów. Ze zdziwieniem przyjęła fakt, że na rodzinnym domu przy obecnej ulicy 17 Stycznia (na rogu ul. Szarych Szeregów), nie ma już znaku cechowego. Był to ciekawy zabytek  rawickiego rzemiosła. Znak przedstawiał na jasnym, niebieskim tle srebrzysty cyrkiel, nad nim – złocistą koronę, a u dołu datę 1812. Był to symbol kowali artystów. Nie ma też obiektu, który przez lata był malowniczym elementem parku dawnej Strzelnicy, dziś Domu Kultury. Piękna fontanna z Wenerą, usytuowana przed muszlą koncertową, była darem rodziny Pätzoldów dla miasta i Bractwa Kurkowego.

Henryk Pawłowski. Znani rawiczanie. 2019.

Pätzoldowie trwali w Rawiczu ponad 300 lat, aż do 1945 roku. Rawiccy Niemcy jeszcze w 1910 roku stanowili 78% obywateli miasta. Po 1920 roku, kiedy Rawicz powrócił do Polski,  liczba mieszkańców pochodzenia niemieckiego zmniejszyła się do 41%. Później jednak znów liczba Niemców wzrosła. Była to grupa narodowościowa dobrze zorganizowana i silna ekonomicznie. Dopiero po II wojnie światowej przestała istnieć w naszym mieście.

To jeszcze nie jest epilog. Mam nadzieję, że niebawem pojawią się inne noty biograficzne znanych rawiczan. To tylko podsumowanie z referatu wygłoszonego przez Henryka Pawłowskiego w kinie „Promień” 21 listopada 2019 r. pt. "Znani rawiczanie". Kilkanaście biogramów. Trudno je podsumować, każdy bowiem życiorys to osobna historia, tutaj tylko zarysowana. Oczywiście można by posłużyć się narzędziami socjologicznymi i próbować wysnuć wnioski, np. że Rawicz to miasto trzech wyznań, trzech kultur. Losy ludzi znanych, zasłużonych, wybitnych, prawych, sławnych. Podsumowanie - zgodnie z moimi zainteresowaniami - będzie poetyckie i dotyczące sławy. Nie wypada cytować siebie, przytoczę zatem jeden z wierszy wieszcza Adama. Pochodzi z cyklu liryków lozańskich, które były ostatnimi utworami lirycznymi, jakie Mickiewicz napisał:

Henryk Pawłowski. Znani rawiczanie. 2019.


Pytasz, za co Bóg trochą sławy mię ozdobił?
Za to, com myślił i chciał — nie za to, com zrobił.
Myśli i chęci — jest to poezyja w świecie:
Wykwita i opada, jak kwiat w jednem lecie;
Lecz uczynki, jak ziarna, w głąb ziemi zaryte,
Aż na przyszły rok ziarna wydadzą obfite.
Przyjdzie czas, gdy błyszczące imiona pogniją,
Z cichych ziaren wywite kłosy świat okryją...
Huk jest przemijający, a Chrystus powiedział:
»Błogosławiony cichy, on wszystkich przesiedział«.
Niech prawdy nie zapomni, kto Chrystusa słyszy,
Kto pragnie ziemię posiąść, niechaj siedzi w ciszy.

TPR ©2026 TPR