Patronem jednej z rawickich ulic jest Bolesław Simoni, ciągle mało znanym, mimo iż ulica nosi jego nazwę od 1991 roku. Był zasłużonym dla naszego miasta ogrodnikiem.
O tym, jak szanowanym obywatelem Rawicza był Simoni, świadczy chociażby artykuł, zamieszczony 1 października 1938 roku na łamach „Orędownika Rawickiego”. Oto jego fragmenty: „W tych dniach opuści nasze miasto, odchodząc na emeryturę, jeden z nielicznych z tych obywateli, którzy pracując bez rozgłosu dla dobra sprawy, stawiają dobro ogółu zawsze ponad interesy osobiste. Jest nim p. Simoni, od 1921 roku do ostatnich miesięcy czynny kierownik Miejskiego Ogrodnictwa. Po starannym fachowym przygotowaniu i długoletniej praktyce na obczyźnie (m.in. w Poczdamie przez 6 lat) p. Simoni objął na początku 1921 roku tutejszy posterunek. Naonczas ogrodnictwo tutejsze przedstawiało się fatalnie: właściwie istniały tylko budynki z zaniedbanym ogrodem, natomiast zabrakło żywych roślinnych istot. Jednak p. Simoni wnet zakład swój zaludnił.
Mając szerokie znajomości wśród fachowców, postarał się od nich o roślinki i nasiona, by z nich w ciągu długich lat mozolnie wychowywać przepiękne okazy flory, będące dziś dumą rawickich plant i dekoracyj w czasie licznych obchodów publicznych. Ile osobistego grosza p. Simoni w taką hodowlę włożył, o tym coś niecoś rawiczanie wiedzą, jednak p. Simoni nie lubił o tym mówić! Dalszą serdeczną troskę p. Simoniego stanowiły rawickie planty. Zaistniały one wprawdzie już po zaborcach, jednak długoletnie czasy wojny pozostawiły w nich swe ślady.
I tu trzeba przyznać, że pan Simoni złożył egzamin mistrzowski w upiększeniu plant, tak, że nawet goście zagraniczni w całej pełni uznali planty nasze za poważną osobliwość kresowego miasteczka. Zupełnie słusznie Kurier Poznański ostatnio rawickie planty co do piękna przedstawił sławnym krakowskim plantom. Dalszego upiększenia miasta dokonał p. Simoni przy katolickim kościele parafialnym, na placu Wolności, przed Strzelnicą Bractwa Kurkowego, na terenie Korpusu Kadetów nr 2, na dziedzińcu Ubezpieczalni Społecznej, na cmentarzu katolickim, na Stadionie Miejskim (założył staw) i w różnych częściach miasta przez zakładanie trawników z klombami.
Patrząc na rezultaty czynności p. Simoniego stwierdzić trzeba, że są one wynikiem naprawdę mrówczej pracy. Toteż postać pana Simoniego była rzeczywiście popularną w Rawiczu, a mimo to p. Simoni był skromnym i trzymał się z dala od rozgłosu. Zdobyte dyplomy chował skrzętnie w domu, nie wyrychlił się nigdy, natomiast zawsze chętnie służył radą i pomocą. Rawicz traci przez odejście Jego nie tylko pilnego i sumiennego urzędnika, lecz w dodatku uczciwego i szlachetnego obywatela”. Na kolejnego Simoniego Rawicz jeszcze będzie musiał poczekać.











































